Kanały RSS
Wpisy
Komentarze

Archiwum - marzec 2004

Zosia czasami rozmawia przez telefon z jakimś dziadkiem albo babcią. Zosia zawsze jest strasznie przejęta tym, że nie ma babci, a babcię słychać. Dlatego też trzyma w zaaferowaniu słuchawkę przy uchu i nic nie mówi.

Mamusia, która ma jakieś dziwne przekonanie, że przez telefon trzeba mówić, zachęca ją do rozmowy:
Mamusia: Zosiu, powiedz coś.
Zosia (wciąż bardzo przejęta): Coś!
Mamusia: A powiedz coś jeszcze…
Zosia: Jecze!

Zosia od początku swojej przygody z mówieniem żywi niezachwiane przekonanie, iż wyrazy które mają więcej niż dwie sylaby, są zdecydowanie za długie. Dlatego też konsekwentnie skraca je do ich dwóch ostatnich sylab, na przykład w taki sposób:

wierszyk w języku polskim
wierszyk w języku Zosiowym
w pokoiku iku
na stoliku liku
Stało tało
Mleczko leczko
i jajeczko jajo

Żeby nie było za prosto, to od Pierwszej Zosiowej Zasady Ułatwiania Sobie Życia są czasami wyjątki - tak jak w ostatnim wierszu.A dowodem na to, że więcej niż dwie sylaby nie są potrzebne, jest niezbity fakt, że Mamusia i Tatuś świetnie rozumieją język Zosiowy. Po co więc się przemęczać?