28 sierpień 2004 Brak komentarzy
Czasami Mamusia tłumaczy Zosi: “Tatuś jest w łazience i robi siusiu albo kupkę, nie będziemy mu teraz przeszkadzać”. Zosia przy pierwszej nadarzającej się okazji postanowiła sprawdzić te informacje:
Zosia: Tatuś?
Mamusia: Jest w łazience, robi siusiu.
Zosia: Abo kupę?
16 sierpień 2004 Brak komentarzy
Pierwsza piosenka śpiewana przez Zosię (z małą pomocą Tatusia) w języku obcym:
Tatuś: We are living in a yellow submarine!
Zosia: Lusia maa-lin!
Tatuś: …yellow submarine…
Zosia: Lusia maa-lin!
Da capo senza fine, czyli można śpiewać dopóki się dziecku nie znudzi…
13 sierpień 2004 Brak komentarzy
Zosia nauczyła się odpowiadać na dwa ważne pytania:
- Jak masz na imię?
- Osia!
- A ile masz lat?
- Pięć!
Jakby nie patrzeć - 50% odpowiedzi jest prawidłowych…
8 sierpień 2004 Brak komentarzy
Zosia biegnie, potyka się, prawie się przewraca, ale w ostatniej chwili odzyskuje równowagę. Biegnie więc do Mamusi, żeby jej opowiedzieć, co się zdarzyło i krzyczy:
- Ojej! Bęc! [tłum: potknęłam i przewróciłam się!]
Mamusia widziała zdarzenie, więc mówi:
- Nie, Zosia nie zrobiła bęc, Zosia się tylko potknęła.
Zosia zatrzymuje się, przez chwilę się zastanawia i mówi dobitnie:
- Ojej! [tłum: no dobrze, tylko się potknęłam, ale to i tak to było coś!]
1 sierpień 2004 Brak komentarzy
Jednym z fascynujących przedmiotów jest suszarka Mamusi. Zosia będąc w łazience często pokazuje na suszarkę i mówi “bzi-bzi”. Ponieważ naśladowanie Mamusi i Tatusia jest najlepszą zabawą, jaką można wymyślić, Zosia wzięła ostatnio kabel zakończony wtyczką (na szczęście nie było to 220V…), zaczęła nim jeździć sobie po włosach i wyjaśniła zdziwionym rodzicom: “Osia bzibzia”.
1 sierpień 2004 Brak komentarzy
Zosia była z Tatusiem na spacerze w lesie. W lesie jak to w lesie - grzyby rosną, mech pachnie, ptaszki śpiewają… No właśnie, ptaszki. Zosia zażyczyła sobie:
- Ptaszek. Zobaczyć.
No więc Tatuś zaczął tłumaczyć Zosi, że ptaszka nie można zobaczyć, bo ptaszek jest wysoko na drzewie. I ptaszka tylko można słuchać, ale go nie widać.
A na następnym spacerze, kiedy Zosia tylko usłyszała śpiew jakiegoś ptaka, to z bardzo poważną miną poinformowała Tatusia:
- Ptaszek. Drzewie. Nie widać. Tylko słychać.