Kanały RSS
Wpisy
Komentarze

Archiwum - październik 2004

Mała ciastkarka

Zosia robiła ciasteczka i przyszła się pochwalić Tatusiowi.
- Ciastka Zosia robiła. Brudne rączki ma!
- A jak je Zosia robiła?
- Z mamą!
- A co się teraz dzieje z ciasteczkami? - Tatuś myślał, że Zosia powie, że ciasteczka się pieką. Ale Zosia miała już przygotowaną inną odpowiedź:
- Cuda!

Zosia otruta

Zosia zaczęła bawić się w teatrzyk.

Sztuka: Królewna Śnieżka
Rekwizyty: Plastikowy nożyk i jabłko.
Przebieg przedstawienia: Zosia kroi jabłko, potem udaje, że je zjada, a potem kładzie się na podłogę i czeka, aż królewicz (w tej roli mogą wystąpić zarówno Tatuś, jak i Mamusia) przyjedzie i da królewnie Śnieżce buzi. Wtedy to królewna może wstać i rozpocząć przedstawienie od początku.

I wszystko byłoby dobrze, gdyby Tatuś nie był upierdliwy i przy którymś przedstawieniu, kiedy to królewna Śnieżka leżała już nieżywa, nie powiedział:
- Ojej, ale królewna zapomniała pokroić jabłka.
Wobec tego otruta królewna wstała, pokroiła jabłko nożykiem, z powrotem położyła się na podłodze i mocno zacisnęła oczy. Ale przypomniało jej się, że przecież nie zjadła zatrutego jabłka. Wobec czego wstała powtórnie, zjadła jabłko i położyła się na podłodze. I żeby nikt nie miał żadnych wątpliwości, na chwilkę jeszcze otworzyła oczy i poinformowała Tatusia:
- Bez życia. Padła.
I już pewnie nic nie przeszkodziłoby otrutej królewnie czekać na księcia, gdyby nie to, że właśnie za oknem zaszczekał pies. Królewna nie mogła zostawić tego faktu bez komentarza, więc powtórnie otworzyła oczy i powiedziała:
- Piesek szczeka. Za oknem.

Tatuś stara się być poważnym, kiedy bawi się Zosią. Ale w tym momencie nie wytrzymał i parsknął śmiechem…

Zosiowa gramatyka

Fascynującym odkryciem dla Zosi był fakt, że wyrazy można składać w zdania. Z entuzjazmem zaczęła to stosować, nie przejmując się takimi szczegółami jak stosowanie łączników lub jakiejś kolejności wyrazów.
- Rączki mokre tatuś ma.
- Pokoju lala przyszła pobawić żeby.
- Dziadek zostaw, moja sukieneczka jest! (no bo dziadek zaczepiał, jak mógł?)

Kolejnym polem radosnej twórczości jest odmiana wyrazów, na przykład:
- Misio nie ma przyczepu! (tzn. pętelki, za którą można byłoby misia przywiesić do kurtki)
- Liczek poszli? Żabki poszli? Ptaszki poszli? (streszczenie bajki o kreciku, w której wszystkie zwierzątka opuszczają las. A “liczek” to oczywiście królik).
- Mam walizkę pełen pieczątków.

Czego Zosia nie ma?

Zosia czyta z Tatusiem książeczkę.
- Zosiu, co tu jest? (i Tatuś pokazuje na narysowany kwiatek)
- Kwiatek!
- A tutaj? (teraz na słońce)
- Słoneczko!
- A tutaj? (rzecz banalna, krasnoludek)
- Pojęęęcia! Nie mam!
I coraz częściej Tatuś z Mamusią zadają sobie pytanie: “skąd ona się tego nauczyła?”