Kanały RSS
Wpisy
Komentarze

Archiwum - styczeń 2007

Trudne słowo

Czas: wieczór, po kąpaniu. Akcja: przenoszenie Zosi zawiniętej w ręcznik z łazienki do pokoju.
- Mamo, zimno mi w końcówki nóżek…
- Zosiu, a jak się nazywają końcówki nóżek?
- Nie wiem…
- Końcówki nóżek to są stopy.
- To trudne słowo.
- Zosiu, stopy to trudne słowo???
- Tak, bo nie zapamiętałam go…

Zosia dostała kiedyś zestaw pt. “Mała wróżka” składający się z korony, skrzydełek i różdżki. Korona i skrzydełka są OK - gorzej z trzecim elementem zestawu… Różdżka ma baterię i skomplikowany mechanizm, który pełni trzy funkcje: potrafi świecić, wydawać dziwny dźwięk i aktywować się w najmniej przewidzianych momentach. Kiedyś różdżka aktywowała się przy machaniu nią - ale to było dawno, obecnie ustrojstwo wydaje dźwięki jak chce i kiedy chce.

Przechodząc do sedna - Zosia, uzbrojona w skrzydełka i różdżkę, była Wróżką i spotkała Tatusia:
- Cześć tato, jestem wróżką, powiedz jakieś życzenie.
- Ale jakie życzenie mam powiedzieć? - Tatuś jest już doświadczony i wie, że nie każde życzenie da się spełnić, także bezpieczniej jest zapytać, jakie opcje są aktualnie dostępne.
- Wypowiedz życzenie, żebyś miał niewidzialne skrzydła i był moim bratem.
Tatuś postanowił trochę zmodyfikować życzenie:
- Wróżko, chciałbym bardzo mieć niewidzialne skrzydła i potrafić latać.
- Ale tato, moja różdżka nie ma tyle baterii, żeby spełnić to życzenie…

Ślady

Spadł pierwszy śnieg. Zosia, wracając z Tatusiem z przedszkola, opowiedziała co następuje:
- Tato, a jak wyszliśmy z przedszkola na dwór, to widzieliśmy ślady. Wojtek je widział i Nataniel. Ktoś się skradał po naszym podwórku. Ciekawe, co to było. Może niedźwiedź? A może myszka? Ale niedźwiedź nie przeszedłby przez dziurę, a myszka nie zostawiłaby takich wieeelkich śladów.
Także to nie niedźwiedź i nie myszka.

Wujek Czesiek

Zosia razem z Mamą i Tatą była na mszy św. w małej kaplicy, którą odprawiał zaprzyjaźniony jezuita, ojciec Czesław. Po mszy było spotkanie, na którym m.in. Czesiek bawił się z Zosią. A po spotkaniu, kiedy wszyscy wracali samochodem do domu, Zosia uznała, że kilka spraw wymaga jeszcze wyjaśnienia:
- Mamo, a wujek Czesiek jest wujkiem i księdzem?
- Tak, Zosiu.
- A dlaczego wujek Czesiek zrobił kościół?
Takie ma powołanie…

Pajączek

- Tato, tato, pająk!
Tato usunął pająka.
- Tato, a dlaczego pająk rozsmarowuje się na kapciu, jak się po nim przejdzie?

Mamusia i Tatuś czytali, że bardzo ważne jest chwalenie i docenienie dziecka - i starają się to stosować w praktyce. Zosia nic nie czytała, ale też się stara.

Po wieczornym czytaniu Mamusia pochwaliła Zosię:
- Zosiu, dzisiaj przez cały dzień byłaś bardzo grzeczna. Bardzo ładnie się sama bawiłaś i słuchałaś się. Jestem z ciebie bardzo dumna.
- A co za to od was dostanę?

Zosia, żegnając się z Babcią:
- Babciu, dam Ci buzi, żebyś o mnie nie zapomniała.

Katar

Zosia ma katar. I robi to, co robią wszystkie dzieci, które mają katar - podciąga nosem, kierując gile w stronę przeciwną niż trzeba.
- Zosiu, nie wciągaj gili.
- Tato, ja nie wciągam - odpowiedziało dziecko z miną urażonej niewinności. - Ja tylko sprawdzam, czy gile są w nosku.
I po chwili ze smutkiem dodało:
- Niestety, były.

Nuuuda

- Tato, a gdzie jutro pójdziemy?
- Do przedszkola.
- Eee, znudziło mi się już chodzić do przedszkola, lepiej chodźmy gdzieś w gości.
Tiaaa, Tatuś też by wolał na imprezkę niż do pracy…