Kanały RSS
Wpisy
Komentarze

Archiwum - maj 2007

Czasami Tatuś rozmawiając z Zosią ma wrażenie, że Zosia jest zupełnie gdzie indziej…

Zosia jechała na wycieczkę przedszkolną. Jak powszechnie wiadomo, żadna wycieczka nie może się obyć bez plecaczka z piciem i jedzeniem. Także plecaczek został spakowany, Zosia zaprowadzona do przedszkola i przed pożegnaniem Tatuś jeszcze zapytał Zosię:
– Zosiu, a będziesz pamiętała, żeby wziąć z szatni plecaczek?
– Będę pamiętała – odparło dzieciątko patrząc w okno.
– A będziesz pilnowała plecaczka na wycieczce, żeby się nie zgubił?
– Będę pilnowała – grzecznie potwierdziło dzieciątko, po czym oderwało wzrok od okna i zapytało:
– Tato, a czego mam pilnować?

Laurka

Mamusia miała imieniny i Zosia rysowała dla Mamy laurkę. Tato zapewnił Zosi materiały w postaci bloku technicznego oraz podwędzonego Mamusi kompletu najlepszych kredek i podpowiedział, że Zosia może narysować na laurce całą naszą rodzinę i kwiatki. Zosia zaczęła rysować rodzinę. Narysowała siebie w ślicznej, kolorowej sukience. Narysowała tatę. Bez sukienki, ale też ładnego. A potem stwierdziła, że to już wystarczy, Mamusi i Zuzanki nie będzie rysowała, bo są w szpitalu…

Ale i tak życzymy Mamusi dużo zdrowia…

Tytułem wstępu: Zosia miała plastikowego konika zaprzężonego do bryczki, nazywanej szumnie przez Zosię karetą. Konik potrafił ruszać nogami i głową. Kuzynka Małgosia dokonała dzieła zniszczenia na koniku urywając mu głowę. Mamusia wystąpiła w roli renowatora zabytków sklejając głowę z resztą konia klejem.

Treść odcinka: rozmowa Zosi z Mamusią:
- Zosiu, dlaczego płaczesz?
- Bo konik nie może ruszać głową… I jest mi smuuutno…
- Zosiu, nie płacz. Z drugiej strony trzeba się cieszyć, że konik ma głowę…
Tu Zosia przestała płakać, spojrzała zaciekawiona na Mamusię i zapytała:
- A dlaczego z drugiej strony? Z drugiej strony niż kareta?