Kanały RSS
Wpisy
Komentarze

Archiwum - listopad 2007

Tato był w delegacji i w wolnej chwili zadzwonił do domu.
- Halo, kto mówi?
- Dzień dobry Zosiu, tu tatuś, daj mamusię.
- Nie wiem, czy mogę, bo mama teraz karmi Zuzę.
I Tato usłyszał, jak Zosia idzie do kuchni, oddaje Mamie telefon i mówi:
- Mamo, twój mąż dzwoni – z mocnym akcentem na słowo „twój”…

Zosia nauczyła się odbierać telefon. I bardzo jej się to spodobało. Pewnego razu zadzwonił pan, który chciał przeprowadzić jakąś ankietę, odebrała Zosia.
- Halo, kto mówi?
- Dzień dobry, czy mógłbym rozmawiać z kimś dorosłym?
- Nie wiem, muszę zapytać mamusi.

Kwestia spojrzenia

Kamienica, w której mieszka Zosia, przeżywała kataklizm pod tytułem wymiana instalacji gazowej. Pewnego dnia, kiedy Zosia była w przedszkolu, a Tato w pracy, przyszła ekipa i wymieniła w przedpokoju, kuchni i łazience stare rury gazowe na nowe. Tato wrócił z pracy, obejrzał rezultaty działania ekipy i pomyślał ponuro:
– W mordę, tutaj przypalili farbę, tutaj trzeba będzie wyrównać, tutaj zaszpachlować i wszystko do malowania…
Zosia wróciła z przedszkola, rozejrzała się i powiedziała z niekłamanym zachwytem w głosie:
–O, jak tu inaczej! Jakie piękne rury!

Zosia zapragnęła nauczyć się czytać. Nic prostszego – Tatuś wyłożył w skrócie Ogólną Teorię Czytania, wyciągnął elementarz Falskiego, otworzył na pierwszej stronie, zapoznał Zosię z literkami „A” oraz „S” i przeszedł do konkretów:
– No to czytamy. Jakie tu są literki?
– „A”… „s”…
– A razem?
– Pies?
A dalszy ciąg lekcji polegał głównie na tłumaczeniu, że nie patrzymy na to, co jest na obrazku, tylko składamy literki…