Sztuka negocjacji
21 stycznia 2008
Negocjacje rozpoczynają się…
- Tato, a dostanę deser po kolacji?
- Nie.
- Dlaczego nie dostanę?
- Bo nie jadłaś ładnie kolacji.
…hm, widać problem, trzeba obniżyć wymagania…
- A taki malutki deser?
- Malutki deser też nie.
- A bardzo malutki?
- Nie.
- A może jedną rodzynkę?
- Dobrze, możesz dostać na deser jedną rodzynkę.
…o, ojciec mięknie, trzeba zacząć drążyć…
- To ty, tato, wybierzesz: albo jedną rodzynkę, albo jedną figę.
- Jedną rodzynkę.
…a może znajdzie się jakiś precedens?
- A jak będzie maciupka, to dasz mi cztery?
- Nie.
- A jak babcia kiedyś mi dała rodzynkę i była maciupka, to dała mi cztery…
…i tak możemy jeszcze długo…
Kurczę, dobra jest w te klocki! Jak jej się to utrzyma to za jakieś 15 lat będzie dobrym kandydatem na pracownika instytucji finansowych współpracującym z działem IT. :-)
Nie tylko Zosia się uczy - za 15 lat to Tato będzie doświadczonym pracownikiem działu IT, który nie będzie się bał żadnych pracowników instytucji finansowych, o!
A tak serio, to za 15 lat Zosia będzie dorosłą panną na wydaniu - i to jest rzecz, która absolutnie nie mieści się Tacie w głowie…
Nie ma to jak od maleńkości się wprawiać w negocjowaniu :)
Mój syn ćwiczy też. ,,Tato, pogramy dzisiaj?” - ,,Nie” - ,,A krótko?” - ,,Nie” - ,,A bardzo krótko?” - ,,Nie. W ogóle nie pogramy, bo byłeś niegrzeczny” - ,,A jedną misję?” itd ;)
Oj tak, tak, nie mieści się. Mój szwagier, który też ma dwie córki, powtarzał zawsze, że na kandydatów na zięcia to kupi sobie strzelbę ;-)
Fantastyczne są te dialogi.
@chakier: O, a w co gracie?
@andalo: Ech, możemy sobie planować… A przyjdzie czas, to nie tylko strzelba, ale nawet jednostka Gromu nie wystarczy do odstraszenia.
@nietutejsza: Za pierwszym razem negocjacje są fantastyczne. Za drugim razem też. Za trzecim trochę mniej. Za dziesiątym negocjacje są nadal fantastyczne, ale nieco upierdliwe… Piękne zdjęcia na Twojej stronie!
W ,,Command & Conquer”. Chyba jednak za dużo tego grania, bo ostatnio poproszony o zebranie klocków po zabawie mały stwierdził że niestety skończyły mu się zasoby na sprzątanie ;)
Mmm, klasyka :) A po posprzątaniu nie mówi “mission accomplished”?