Kanały RSS
Wpisy
Komentarze

Archiwum - luty 2008

- Tato, co to jest: zielone i skacze po łące?
„Żaba” – pomyślał Tato, ale przecież nie po to gra się w zagadki, żeby od razu zgadywać, prawda?
- Ufoludek?
- Nie!
- Leśniczy, który skacze po łące?
- Nie!
- To nie wiem. Powiedz coś jeszcze.
- Ma czarne futerko i kopie dziury.
- No to już zupełnie nie wiem… Powiedz mi.
- Kret!
- Zosiu, czy kret jest zielony i skacze po łące???
- No bo mi się pomyliło…

Zuza znalazła sukienkę Zosi. Zuza już wie, co się robi z sukienkami – zakłada się je. A ponieważ sama nie bardzo mogła sobie poradzić, to Mama jej pomogła. Przeszczęśliwa Zuza biegała po mieszkaniu, bo nie ma to jak podebrać ciuch starszej siostrze-idolce…

Ponieważ możliwości dialogu z Zuzanką są jeszcze dość ograniczone (ile zdań można ułożyć z użyciem zwrotów: „oooo”, „ta-ta-ta” i „siiii”?), czasami Zosia chce, żeby Mama albo Tato mówili coś za Zuzę. Tak było i tym razem, kiedy Zosia wróciła z przedszkola, a na jej powitanie wybiegła ucieszona Zuzanka.
- Tato, będziesz Zuzą?
- Tak – zgodził się Tato i od razu wszedł w zadaną mu rolę. – Dobrze, że jesteś, bo tęskniłam za tobą. Właśnie się bawiłam w pokoju.
- Wiem – powiedziała z pobłażaniem Zosia. – Po bałaganie poznałam.