- Zosiu, co było dzisiaj w przedszkolu?
- Nic.
- Jak to nic? Tak zupełnie?
- Nic.
- To znaczy przyszłaś do przedszkola, usiadłaś, siedziałaś, siedziałaś, siedziałaś i przyszła mama cię odebrać. Tak?
- Nie! Tylko nie chce mi się opowiadać…
- To dlaczego nie powiesz, że nie chcesz opowiadać?
- Bo to za dużo mówienia.
- Tato, czemu dzisiaj idziemy do kościoła?
- Bo jest święto.
- A ja wiem jakie! Popielny Czwartek!
22 luty 2009 8 komentarzy
Bajka o Czerwonym Kapturku w wersji Zuzy:
- Dzidzi. Baba. Dzidzi babi. Ła! Ojej! Totam?
Tłumaczenie:
- Był Czerwony Kapturek (dzidzi). Była babcia (baba). Czerwony Kapturek poszedł do babci (dzidzi babi). Czerwony Kapturek spotkał wilka (ła!). Wilk zjadł babcię i Czerwonego Kapturka (ojej!). Ale potem przyszedł myśliwy i zastukał do drzwi (totam?).