Kanały RSS
Wpisy
Komentarze

Wytłumaczenie

Podczas kazania na mszy dla dzieci, kiedy ksiądz z mikrofonem odpytuje dzieci, nic nie powstrzyma Zuzi przed radosnym podnoszeniem ręki. Wreszcie ksiądz podchodzi też do Zuzy, podsuwa jej mikrofon - a Zuza milczy. Ksiądz komentuje, że “czasami tak jest, że się zapomina” i odchodzi, a Zuza rozkłada ręce i tłumaczy się Tacie:
- Juja nie umi. Osia umi. Juja nie umi.

Alibi

Wieczór. Zosia i Zuza kąpią się razem w wannie. Jest spokojnie i cicho. Za cicho…

Nagle - a konkretnie w przeciągu 2 sekund - mają miejsce następujące wydarzenia:
1. Zuza wstaje i uderza głową w kran
2. Zuza zaczyna płakać
3. Zosia podnosi obie ręcę do góry i krzyczy: “Ja w tym nie uczestniczyłam!”

Sekret

Wieczorny dialog między Zosią i Tatą.
- Tato, a ja ***.
- Naprawdę?
- Tak…
- Hm. Nic złego się nie stało. Ale chciałbym, żebyś nie robiła tego więcej.
- Tato… A nie powiesz o tym mamie?
- Dobrze, mogę nie powiedzieć mamie.
- Ale nigdy w życiu nie powiesz? Obiecujesz?
- Obiecuję. A co, boisz się, że mama by na ciebie nakrzyczała?
- Uhm…
- Wiesz, Zosiu, myślę że mama by na ciebie nie nakrzyczała za to, że ***.
Na co Zosia filozoficznie odparła:
- Nigdy nic nie wiadomo…

Zuza u lekarza

Zuza, podczas wizyty u pani doktor, wykonała następujące czynności: wyciągnęła na środek gabinetu kręcony stołeczek i zrobiła sobie z niego karuzelę, wlazła na kozetkę i wyglądała przez okno, bawiła się zabawkami na parapecie, wyciągnęła dwa metry fizeliny, z drugiej kozetki ściągnęła podkładkę, żeby wszystkim pokazać że na tej podkładce jest miś, motylek, żaba i truskawka, znalazła małego pluszowego misia i zdążyła się z nim zaprzyjaźnić, zatańczyła na środku gabinetu, po czym wyraźnie dała znać, że czas już na zakończenie wizyty - wyszła z gabinetu, zamknęła za sobą drzwi i zaczęła głośno wołać: “Mamo! Mamooo!”.

A wszystko to w sześć i pół minuty.

Pedagogika bez tajemnic

Tato wieczorem opowiadał bajkę na dobranoc. Bajka mówiła o dziewczynce, która nie lubiła sprzątania, ale odbyła podróż do przystani elfów, gdzie uczestniczyła w Wielkim Sprzątaniu i od tego czasu bardzo lubiła robienie porządku.
- …a potem wróciła do domu, do swojej mamusi, za którą się bardzo stęskniła. Dobranoc, słoneczka, śpijcie dobrze.
- Tato, tato, ale ja lubię sprzątać, prawda?
- Prawda.
- To dlaczego opowiedziałeś mi tę bajkę?
- Eee… Bo taka mi się wymyśliła, Zosiu – odpowiedział Tato, gryząc się w język, żeby nie powiedzieć, że nic lepszego nie przyszło mu do głowy.
Ale Zosia miała już swoją teorię:
- Opowiedziałeś ją, żeby Zuza polubiła sprzątanie, prawda?

- Zosiu, co było dzisiaj w przedszkolu?
- Nic.
- Jak to nic? Tak zupełnie?
- Nic.
- To znaczy przyszłaś do przedszkola, usiadłaś, siedziałaś, siedziałaś, siedziałaś i przyszła mama cię odebrać. Tak?
- Nie! Tylko nie chce mi się opowiadać…
- To dlaczego nie powiesz, że nie chcesz opowiadać?
- Bo to za dużo mówienia.

Nowe święto kościelne

- Tato, czemu dzisiaj idziemy do kościoła?
- Bo jest święto.
- A ja wiem jakie! Popielny Czwartek!

Bajka o Czerwonym Kapturku w wersji Zuzy:
- Dzidzi. Baba. Dzidzi babi. Ła! Ojej! Totam?
Tłumaczenie:
- Był Czerwony Kapturek (dzidzi). Była babcia (baba). Czerwony Kapturek poszedł do babci (dzidzi babi). Czerwony Kapturek spotkał wilka (ła!). Wilk zjadł babcię i Czerwonego Kapturka (ojej!). Ale potem przyszedł myśliwy i zastukał do drzwi (totam?).

Sztuka blefowania

Zosia gra z Mamą i z Tatą w Piotrusia.
- Kto ma Piotrusia? – pyta Zosia z kamienną twarzą po rozdaniu kart.
- Ja – odpowiada z kamienną twarzą Tata.
- Nie kłam! – oburza się Zosia. – Nieprawda, bo ja mam!

Oli? Amen? Tuptup?

Zuza jest chora, siedzi w domu i nudzi się jak mops. W związku z tym, zaraz po przyjściu rano do łóżka Mamy i Taty, zaczyna się sprawdzanie stanu osobowego rodziny:
- Mama?
- Mama śpi – odpowiada zaspany Tata.
- Tata?
- Już nie śpi…
- Osia?
- Zosia śpi.
- Juja?
- Juja nie śpi.
Jak już wiemy, kto śpi, a kto nie, to można przystąpić do uzgodnienia planów na dzisiejszy dzień:
- Oli? Ola? Amen? Tuptup?
W wolnym przekładzie: „Czy pójdziemy do babci Joli? Zaprowadzimy Zosię do przedszkola? Pójdziemy do kościoła? A może na spacer?”

« wstecz - dalej »