Bajka o Czerwonym Kapturku w wersji Zuzy:
- Dzidzi. Baba. Dzidzi babi. Ła! Ojej! Totam?
Tłumaczenie:
- Był Czerwony Kapturek (dzidzi). Była babcia (baba). Czerwony Kapturek poszedł do babci (dzidzi babi). Czerwony Kapturek spotkał wilka (ła!). Wilk zjadł babcię i Czerwonego Kapturka (ojej!). Ale potem przyszedł myśliwy i zastukał do drzwi (totam?).
8 komentarzy
Zosia gra z Mamą i z Tatą w Piotrusia.
- Kto ma Piotrusia? – pyta Zosia z kamienną twarzą po rozdaniu kart.
- Ja – odpowiada z kamienną twarzą Tata.
- Nie kłam! – oburza się Zosia. – Nieprawda, bo ja mam!
2 komentarze
Zuza jest chora, siedzi w domu i nudzi się jak mops. W związku z tym, zaraz po przyjściu rano do łóżka Mamy i Taty, zaczyna się sprawdzanie stanu osobowego rodziny:
- Mama?
- Mama śpi – odpowiada zaspany Tata.
- Tata?
- Już nie śpi…
- Osia?
- Zosia śpi.
- Juja?
- Juja nie śpi.
Jak już wiemy, kto śpi, a kto nie, to można przystąpić do uzgodnienia planów na dzisiejszy dzień:
- Oli? Ola? Amen? Tuptup?
W wolnym przekładzie: „Czy pójdziemy do babci Joli? Zaprowadzimy Zosię do przedszkola? Pójdziemy do kościoła? A może na spacer?”
Jeden komentarz
Tata gra z Zosią w “Zagadki Smoka Obiboka”. Tata czyta zagadki z karteczek, Zosia ogląda obrazek i sama wymyśla pytanie. Kolej na zagadkę Zosi:
- Co to jest: zielone, do jedzenia i szczypie?
- Cukierek miętowy?
- Nie.
- Szczypiorek?
- Nie.
- Nie wiem.
- Ogórek.
- Zosiu, ogórek szczypie??
- Tak, tymi ząbkami - i Zosia pokazała na zadry na narysowanej skórze ogórka.
Nie trzeba oczywiście dodawać, że Zosia wygrała…
Brak komentarzy
Pierwsze trójwyrazowe zdanie Zuzanki:
- Lala Osi, niu-niu.
Tłumaczenie dla niewtajemniczonych: “Nie wolno ruszać lalki Zosi”.
Brak komentarzy
- Zobacz, Zuzanko, szkiełko wyleciało z Twoich okularów…
Zuzanka obejrzała plastikowe okularki bez jednego szkiełka i postanowiła potwierdzić informację:
- Frruuu?
- Nie, nie fru. Nie poleciało… Spadło. Szkiełko bam.
- Bam?
- Tak, spadło. Bam.
Jednakże Zuzi bardziej się spodobała wizja latającego szkiełka, gdyż pobiegła do taty, pokazała okularki i powiedziała:
- To! Frruu!
4 komentarze
Mama:
- Zosiu, pora wstawać…
Zosia - tonem lekko zaspanym i bardzo obrażonym:
- To, że się wczoraj nie wyspałam, to nie znaczy że dzisiaj mam się też nie wyspać!
3 komentarze
Noc. Godzina 2.39. Dzieci śpią. Rodzice też. Cisza…
Nagle z pokoju dobiega głos Zuzanki:
- Mamo! Mamo! Maaamooo!
I po chwili słychać pełen doświadczenia głos Zosi:
- Zuzanko, nie trzeba płakać. Trzeba poczekać aż mama się obudzi…
Jeden komentarz
Zosia z Tatą czasami grają w piłkę. Zasady gry zostały wymyślone wspólnie – piłkę się rzuca do bramki, bramka Zosi jest pod stolikiem, bramką Taty jest futryna drzwi. Jeżeli piłka wypadnie z bramki – gola się nie uznaje. Czasami zdarza się, że piłka wtacza się pod stolik, to jest w bramkę Zosi, wytacza się – i zatrzymuje się przy krawędzi stolika. Wtedy gra jest przerywana i rozpoczynają się negocjacje:
- Gol! Trzy do czterech!
- Nie ma gola, piłka wypadła! Masz pół gola!
- Ale piłka wcale nie wypadła!
- Ale trochę wypadła! Masz prawie trzy!
Mecz zakończył się wynikiem „siedem i pół do prawie sześciu” dla Zosi.
Jeden komentarz
Zosia gra (tj. dmucha z całej siły) na czarodziejskim flecie (tj. starej fujarce).
- Tato, to była piosenka o kaczce, która na pewnej wyprawie utonęła w stawie. A teraz zagram ci o aniołku, który mamrotał na niebie.
Jeden komentarz